Chwilę nie pisałem - przerwa urlopowa 
Ponad rok temu wspominałem, że Namur wygląda szczególnie urokliwie po zmroku. Wystarczy wjechać na cytadelę i całe miasto leży u naszych stóp. Naprawdę warto...
Tak przynajmniej straszy, oczywiście powołując się na szanowaną niemiecką gazetę Die Welt, brukselski biuletyn prawicowej populistycznej partii flamandzkiej Vlaams Belang - Brusselse Feiten. W artykule czytamy, ze brak walki z przestępczością jest bardziej szokujący (wiadomo - walka polityczna) niż sam rozmiar problemu. Autorzy - wysoko postawione szychy z VB - zwracają uwagę, ze na problem ten zaczęli się skarżyć nawet przedstawiciele Unii Europejskiej, co już oznacza szkodę dla międzynarodowego wizerunku miasta. Bo skoro nawet dyplomaci i eurokraci, którzy niejako ex definitione żyją i pracują w lepszych dzielnicach poczuli się dotknięci problemem to znaczy, ze sprawa jest poważna. Tymczasem władze, zarówno krajowe jak i regionalne lekce sobie ów problem ważą.
Bruksela stała się placem zabaw dla wszelkiej maści przestępców. W mieście operuje 25 gangów żyjących jedynie z przemocy... Artykuł kończy się oczywiście solennym zapewnieniem, że VB jest zwolennikiem przywrócenia poczucia bezpieczeństwa mieszkańców; sprawiedliwość musi być wymierzana, a klimat bezkarności musi przeminąć. Sytuacji, ze w niektórych częściach miasta policja nie może interweniować, VB mówi stanowcze i zdecydowane nie!!!
OK. Wiadomo, ze jest to agitka polityczno-populistyczna, ale faktem jest, ze poziom bezpieczeństwa w Brukseli jest niższy niż np. w Warszawie. Tutaj dużo częściej widzi się wybite szyby w samochodach, radiowozy na sygnale mknące przez miasto, interwencje policji (na żywo widziałem jak policja zatrzymała kilku Polaków; wyciągnęli ich z samochodu na ruchliwym skrzyżowaniu i skuli na oczach przechodniów)... Z tym, ze nawet policja ma dosyć i niedawno stwierdziła, ze w takich warunkach to pracować się nie da. Przestępcy są coraz młodsi, coraz brutalniejsi i używają coraz ostrzejszej broni. Nic dziwnego, ze mało kto chce być policjantem w Brukseli. Jedynie 30% z aktywnych funkcjonariuszy urodził się tutaj. Kto może, po odbyciu stażu ucieka na prowincje. Sytuacja nie wygląda więc dobrze...
Nie mam jakiś błyskotliwych fotek z policyjnych akcji, wiec z prywatnego archiwum. W grudniu 2008 roku ktoś po prostu, w centrum miasta gdy siedziałem sobie na niderlandzkim, wybił szybę w moim samochodzie. Jak stwierdziła policjantka przyjmująca zgłoszenie: dla zabawy. Teorię tę zdawał się potwierdzać siedzący obok gość, którego samochód stał jakieś 200 metrów dalej i tez stracił szybę...
Rotterdam to największy port w Europie, świetnie skomunikowany z Niemcami czy Francją. Jeszcze kilka lat temu był to największy port przeładunkowy świata (obecnie wyprzedzają go Singapur i Szanghaj). Nic więc dziwnego, ze znalazło się tam miejsce na Muzeum Morskie. Założone zostało ono już w 1874 roku i jest najstarszym muzeum morskim w Holandii. Jedną z większych atrakcji jest wizyta na należącym do muzeum statku 'Buffel'. Z mojego punktu widzenia najciekawiej prezentowała się ekspozycja poświecona historii holenderskiej obecności na morzach i oceanach: dawne plakaty reklamujące przeprawy promowe, stare mapy, czy makiety statków.
Budynek Muzeum Morskiego w Rotterdamie
Étangs d'Ixelles (Vijvers van Elsene dla nerlandofonów), których historia sięga początków sąsiedniego opactwa de la Cambre, to jeden z przyjemniejszych zakątków Brukselii. Zieleń, przeróżne ptactwo w dużych ilościach. Z jednej strony Plac Flagey z drugiej wspomniane wyżej opactwo... Już w XIX wieku okolice Stawów były uważane za idealne misjce na malownicze i romantyczne spacery.
Bliżej mi nieznany pisarz nazwiskiem Heymans tak opisywał stawy : Il y avait, au bord des eaux, des guinguettes, où la bière brabançonne arrosait la gaufre dorée, et qui durant les belles après-midi de congé du printemps et de l'été, retentissaient des refrains et des cris d'enfants. Là, sur la cote, s'étageait, au centre des tonnelles, la Maison Rouge. Autour des étangs où se balançaient des verdures aquatiques, couraient des sentiers, au coin desquels des fermes et des métairies, demeures rustiques, égarées aux portes d'une Capitale, ouvraient leurs volets verts...
(w moim - bardzo - wolnym tłumaczeniu brzmiałoby to mniej więcej tak: Nad brzegiem wody była swego czasu karczma, gdzie piwo brabanckie rosiło pozłacane gofry; gdzie podczas wakacji wiosennych czy letnich prześlicznymi popołudniami rozbrzmiewały dziecięce okrzyki. Tam na brzegu, pośrodku stał Czerwony Dom. Wokół stawów gdzie kołysała się zielonkawa woda, biegły trakty, przy których gospodarstwa, chaty wiejskie, domy drewniane otwierały swe ziolone okiennice tym ktrórzy opuścili byli stolicę...)
Oryginalnie były trzy stawy, ale w XIX wieku, gdy cała okolica została uporządkowana, jeden z nich zlikwidowano. Na jego miejscu powstał plac Św. Krzyża (Place Sainte-Croix), obecnie Flagey. Duża ilość ptactwa w okolicy stawów jest troche zwodnicza. Woda bowiem jest zanieczyszczona (sinice) i występuje niebezpieczeństwo zatrucia jadem kiełbasianym (botulizm). Dlatego też lepiej trzymać się w bezpiecznej odległości od wody.
Nie jestem wielkim fanem piłki nożnej. Co prawda mogę w szczegółach opowiedzieć przebieg mudialu w Meksyku w 1986 roku, ale na temat finału ostatniej Ligi Mistrzów raczej sobie nie pogadamy. Nie mam pojęcia kto jest aktualnym mistrzem Belgii (sprawdziłem w wikipedii - Standard Liege), ale nie przeszkodziło mi to wybrać się na ligowy mecz do Lokeren.
Lokeren to małe miasteczko o populacji około 40 tyś., położone w prowincji Flandria Wschodnia. Duża część mieszkańców zjawia się na meczach swojej - niezby dobrze sobie radzącej - drużyny. Wczoraj nawet non-stop padający deszcz ani niska temperatura nie spowodowały drastycznego spadku frekwencji. Sporting Lokeren to badajże najbardziej polski klub Belgii. Swego czasu grali tu Grzegorz Lato i Włodzimierz Lubański. Ten drugi jest obecnie nawet 2-gim trenerem pierwszej drużyny. Do niedawna w Lokeren grał wypożyczony z CSKA Moskwa, były piłkarz Legii Warszawa, Dawid Janczyk. Od stycznia jednak przeniósł się do Germinal Beerschot Antwerpia.
Na mecz spóźniłem się jakieś 15 minut (znaleźć miejsce parkingowe to tutejsza zmora). Kasy biletowe były zamknięte. Pytam się więc ochroniarza czy gdzieś tu można kupić bilet. Nie masz biletu? No dobra - wchodź. Nie wiem co go we mnie urzekło. Szalik Sportingu? Mój nienaganny ;))) niderlandzki z zachodnioflandryjskim akcentem? Czy może to, że byłym całkowicie przemoczony... Tak czy inaczej, znalazłem się na trybunach.
Zawodnicy jakby czekali tylko na mnie, bo jeszcze nie zdąrzyłem się rozsiaść gdy padła pierwsze bramka dla Roeselare. Trzeba przyznać, że pierwsza połowa była raczej wyrównana. Obie ekipy grały słabo. Druga połowa zaczęła się od dwóch grożnych akcji gospodarzy, ale szybko inicjatywę przejęli goście. W ciągu 2 minut (w 57. i 59.) Niktia Rukavytsya zdobył dwa gole dla Roeselare. Kibice gospodarzy zaczeli opuszczać trybuny. Tymczasem Lokeren poderwało się do boju. Roeselare zostało zepchnięte do głębokiej defensywy, a w 73. minucie bramkę dla gospodarzy zdobył Yoav David Ziv. Lokeren nie ustawało w wysiłkach, ale odkrycie się kosztowało ich utratę kolejnego gola. Ładna kontra gości i w 83 minucie Joeri Dequevy ustalił wynik męczu. Kibice gospodarzy zaczęli bić brawo drużynie przyjezdnej dając swoim piłkarzom jasno do zroumienia, że to co sobą zaprezentowali jest żenujące. Nie dziwne więc, że Lokeren zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli Jupiler League. I pewnie tak już zostanie do końca sezonu...
Padało non-stop
Jedynie najdroższe miejsca były puste
Pierwsza bramka dla Roeselare (Bertin TOMOU)
Żółta kartka dla Bjarniego VIDARSSON (Roeselare)
Dwie prawie bramki dla Lokeren na początku drugiej połowy
Mecz skończył się wynikiem 1-4
Goście się cieszą, gospodarze zmartwieni...
środa, 17 marca 2010
Licznik odwiedzin: 53706
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Bruksela, stolica Unii Europejskiej, pełna eurokratów i niecierpiących ich Belgów. Jednocześnie miasto, w którym przyszło mi żyć i pracować. Staram się je oswoić robiąc zdjęcia. Blog prezentuje Belgi...
więcej...Bruksela, stolica Unii Europejskiej, pełna eurokratów i niecierpiących ich Belgów. Jednocześnie miasto, w którym przyszło mi żyć i pracować. Staram się je oswoić robiąc zdjęcia. Blog prezentuje Belgię i jej okolice (Francja, Niemcy, Holandia, Luksemburg) widziane poprzez moje fotografie. Czasem w pośpiechu, czasem z rozmysłem. Czasem ładnie, czasem brzydko.... BXL focona przeze mnie...
schowaj...